Sigma A 20 mm f/1.4 DG DN - test obiektywu
11. Podsumowanie
Zalety:
- bardzo solidna, przemyślana i szczelna konstrukcja mechaniczna,
- bardzo dobra jakość obrazu w centrum kadru,
- dobra jakość obrazu na brzegu matrycy APS-C,
- rozsądna jakość obrazu na brzegu pełnej klatki,
- znikoma poprzeczna aberracja chromatyczna,
- brak problemów z komą,
- niewielki astygmatyzm,
- umiarkowane winietowanie na matrycy APS-C,
- dobra praca autofokusa,
- unikalne parametry,
- możliwość stosowania dwóch typów filtrów.
Wady:
- monstrualne winietowanie na pełnej klatce,
- ciut za duża podłużna aberracja chromatyczna.
Obiektywy takie jak Sigma A 20 mm f/1.4 DG DN ocenia się bardzo trudno, bo nie mają one bezpośrednich konkurentów. W tej ogniskowej Nikon i Sony oferują tylko i wyłącznie obiektywy ciemniejsze. Jedyny punkt odniesienia to poprzednik testowanej Sigmy przeznaczony do lustrzanek, czyli model Sigma A 20 mm f/1.4 DG HSM. Tutaj jednak porównanie też nie jest łatwe, bo w przypadku modelu do bezlusterkowców Sigma znacznie wyżej postawiła sobie poprzeczkę. Zdecydowała się bowiem na wykonanie obiektywu mniejszego, lżejszego, a jednocześnie dającego możliwość stosowania klasycznych filtrów o średnicy 82 mm. Jakby tego było mało, dostaliśmy dodatkowo możliwość stosowania tylnych filtrów oraz szereg nowych funkcjonalności na obudowie, np. nowy przełącznik MFL (Manual Focus Lock) wyłączający przypadkową zmianę ostrości oraz element ułatwiający montaż ogrzewaczy zapobiegających kondensacji rosy na soczewkach, podczas nocnych zdjęć.
Nie miałem wątpliwości, że zmniejszenie gabarytów odbije się na winietowaniu i tak faktycznie się stało – to chyba najpoważniejsza wada nowej Sigmy. Ale boli jakby trochę mniej, bo była oczekiwana. Skoro znacznie większy poprzednik winietował mocno, tutaj trudno było liczyć na lepszy wynik.
W przypadku rozdzielczości, nowa Sigma prezentuje się znacznie równiej od poprzednika i konkurencji. Rekordy w centrum poświęcono na lepsze rozłożenie osiągów na cały kadr. I to faktycznie się udało, dzięki czemu Sigma oferuje rozsądną jakość obrazu w całym kadrze i to nawet na maksymalnym otworze względnym. Przy takim polu widzenia i takim świetle to naprawdę ogromne osiągnięcie.
Testowany obiektyw zanotował trochę drobnych potknięć. Były one na tyle umiarkowane, że nie zaliczyliśmy ich do listy wad, ale do pełni szczęścia zabrakło ciut lepszego skorygowania dystorsji i odrobinę mniejszej aberracji sferycznej.
Pomimo tego, nie mam wątpliwości, że Sigma A 20 mm f/1.4 DG DN to bardzo udany obiektyw, który jest krokiem w przód w stosunku do lustrzankowego poprzednika. Są kategorie, w których wypada on od niego troszkę gorzej, ale są też takie, w których wypada lepiej, a jednocześnie jest obiektywem mniejszym, lżejszym i znacznie bardziej funkcjonalnym.